Archiwa tagu: odchudzanie blog

Ponieważ schudło mi się odrobinkę, żal byłoby to zaprzepaścić, czyż nie? A nie jest to wcale takie trudne, przy tendencjach do podżerania nocnego i nieprawdopodobnej wręcz awersji do aktywności fizycznej.

Czytaj dalej

Ekhem… jakby to powiedzieć… głupia ze mnie baba. Cóż to ja takiego mądrego przed tygodniem pisałam? Że się napawam spadającą wagą i nie ćwiczę? I że niebawem do fikania nóżkami wrócę? Że dobrze mi z tym i milusio? No więc łgałam jak pies!

Czytaj dalej

Sałata maślana z fetą, oliwkami i warzywami plus pieczywo plus owoc – śniadanie pierwsze. Smoothies z leśnych owoców – śniadanie drugie. Gnochi ze szpinakiem – obiad. Delikatny mus ananasowy – podwieczorek. I zupa szczawiowa z przepiórczym jajem na kolację. Oto jak wyglądał jadłospis ostatniego dnia diety z Anią Kotus.

Czytaj dalej

Czy ja już się chwaliłam, że nie uciekam z wrzaskiem z łóżka do masażu i wytrzymuję bez spazmów i chichotów całą sesję? Asia twierdzi, że to dlatego, że mam więcej mięśni (tadam!) a mniej tłuszczu (tadam, tadam!).

Czytaj dalej

Przyszło mi do głowy (dość późno, przyznaję…), że nic nie stoi na przeszkodzie, by domowników karmić jedzeniem, które i dla mnie będzie odpowiednie. Nie ukrywam, że inspiracją była mi dieta Ani Kotus – to, co pojawia się na moim talerzu za sprawą jej kucharzy za każdym razem mnie zachwyca. I zadziwia.

Czytaj dalej

Gdybym miała płacone za spanie, byłabym milionerką. Tam zaraz milionerką! – Bill Gates by mi nie podskoczył! Jestem typem nocnego marka – urzędować mogę do oporu, ale spróbuj mnie wyciągnąć o świcie z łóżka – zabiję!

Czytaj dalej

Słowo się rzekło, kobyłka u płota – nie ma zmiłuj, muszę zadzwonić do Ani. Inaczej do czerwca po moich zgubionych kilogramach śladu nie zostanie… Moje własnoręczne gotowanie dietetycznych potraw mogę sobie w ucho wsadzić. Tyję. T-Y-J-Ę!!!

Czytaj dalej