Archiwa tagu: niech schudnę

Pieję z zachwytu, popiskuję z radości, zerkam w lustro milion razy na minutę. Dlaczegóż to, ach dlaczegóż – zapytalibyście pewnie, gdyby nie tytuł bezlitośnie wyjawiający powód mojej radości.

Czytaj dalej

Odchudzam się i odchudzam, wszyscy wokół wiedzą, że jestem na diecie (skutkuje to między innymi wykluczeniem mnie z dostępu do pysznych przekąsek na spotkaniach towarzyskich), jem zdrowo i niczego mi nie brak, a to sprawia, że trudno powiedzieć „e tam, odpuszczam sobie…”.

Czytaj dalej

7,5 kilograma mniej.
Brzmi jak najpiękniejsza melodia…
7,5…
siedem i pół…
Tararara…

A co się nagrzeszyyyyyyyyyłam w te wakacje! Grzech za grzechem i grzechem pogania:) Ale w wakacje są wakacje, prawdaż?

Czytaj dalej

Się doczekałam. Urlop, urlopik, urlopiątko… Nic nie będę robić. N – I – C! Czytać, czytać, spać, czytać, spać… Ot, nieskomplikowany plan mam taki…

Czytaj dalej

Stanęła waga i stoi… O co chodzi? Jem grzecznie, martini sobie od ust odejmuję, słodkiego nie ruszam… i ani drgnie. Rozumiem teraz, o czym mówiła Małgosia kiedy ostrzegała przed efektem zniechęcenia… Mam odruch wymiotny na widok wagi…

Czytaj dalej

Oczywiście to wskazania mojej wagi, Małgosiowa – jak znam życie – pokaże kilogram więcej. No ale proszę państwa – 5,2 kilograma w dół (słownie pięć przecinek dwa!!) 🙂 miód dla moich uszu…

Czytaj dalej

40 minut SKALPELA zaliczone! O, ja cię… Żeby mobilizacja była większa namówiłam na ćwiczenia dzieci (zobaczymy, czy dacie dłużej radę niż mamusia…) i pooooooszło…

Czytaj dalej