Archiwa tagu: małgorzata madej

Ponieważ schudło mi się odrobinkę, żal byłoby to zaprzepaścić, czyż nie? A nie jest to wcale takie trudne, przy tendencjach do podżerania nocnego i nieprawdopodobnej wręcz awersji do aktywności fizycznej.

Czytaj dalej

Ekhem… jakby to powiedzieć… głupia ze mnie baba. Cóż to ja takiego mądrego przed tygodniem pisałam? Że się napawam spadającą wagą i nie ćwiczę? I że niebawem do fikania nóżkami wrócę? Że dobrze mi z tym i milusio? No więc łgałam jak pies!

Czytaj dalej

Sałata maślana z fetą, oliwkami i warzywami plus pieczywo plus owoc – śniadanie pierwsze. Smoothies z leśnych owoców – śniadanie drugie. Gnochi ze szpinakiem – obiad. Delikatny mus ananasowy – podwieczorek. I zupa szczawiowa z przepiórczym jajem na kolację. Oto jak wyglądał jadłospis ostatniego dnia diety z Anią Kotus.

Czytaj dalej

Czy ja już się chwaliłam, że nie uciekam z wrzaskiem z łóżka do masażu i wytrzymuję bez spazmów i chichotów całą sesję? Asia twierdzi, że to dlatego, że mam więcej mięśni (tadam!) a mniej tłuszczu (tadam, tadam!).

Czytaj dalej

Rurki… magiczne spodnie, w które nigdy, ale to NIGDY się nie wcisnęłam. Spodnie, które mogłyby zawierać cały strecz tego świata, a i tak przed moimi kilogramami kapitulowały… Rurki, w których niezmiennie wyglądałam jak radziecka panczenistka. Słowem – spodnie nie dla mnie.

Czytaj dalej