Archiwa tagu: co jeść na diecie

Poobserwowałam się uważnie przez dni kilka. Łapałam się za rękę w różnych momentach i porach dnia. Wyskakiwałam zza węgła, gdy szłam do kuchni. Zerkałam przez ramię, gdym niosła widelec do ust. I kategorycznie stwierdzam – palma pierwszeństwa w dziedzinie samooszukiwania zdecydowanie należy do mnie!

Czytaj dalej

Myśl mnie jedna nurtuje od dłuższego czasu… Jem codziennie tyle samo (OK – kiedy grzeszę, jem więcej lub niedozwolone, obrzydliwie pyszne rzeczy), mniej więcej od trzech miesięcy regularnie jak w zegarku i… ciągle chudnę. I się tak zastanawiam ostatnio – gdzie jest tego chudnięcia koniec?
Czytaj dalej

Odchudzam się i odchudzam, wszyscy wokół wiedzą, że jestem na diecie (skutkuje to między innymi wykluczeniem mnie z dostępu do pysznych przekąsek na spotkaniach towarzyskich), jem zdrowo i niczego mi nie brak, a to sprawia, że trudno powiedzieć „e tam, odpuszczam sobie…”.

Czytaj dalej

Się doczekałam. Urlop, urlopik, urlopiątko… Nic nie będę robić. N – I – C! Czytać, czytać, spać, czytać, spać… Ot, nieskomplikowany plan mam taki…

Czytaj dalej

Kapusta z boczkiem w diecie odchudzającej – tego się nie spodziewałam:) Pożarłam ją w tempie i stylu, którego się odrobinę wstydzę, ale co się dziwić?

Czytaj dalej

Nie słuchałam Małgosi, panikowałam, doła sobie wyhodowałam i jak teraz wyglądam? Jak … zza krzaka… Chudnę. Jak w książce, podręcznikowo i żadna waga nie stoi! Czwartkowy poranek oznajmił mi wagą „schudłaś 6 kilogramów”. Tadam:)

Czytaj dalej

Stanęła waga i stoi… O co chodzi? Jem grzecznie, martini sobie od ust odejmuję, słodkiego nie ruszam… i ani drgnie. Rozumiem teraz, o czym mówiła Małgosia kiedy ostrzegała przed efektem zniechęcenia… Mam odruch wymiotny na widok wagi…

Czytaj dalej

Oczywiście to wskazania mojej wagi, Małgosiowa – jak znam życie – pokaże kilogram więcej. No ale proszę państwa – 5,2 kilograma w dół (słownie pięć przecinek dwa!!) 🙂 miód dla moich uszu…

Czytaj dalej