Archiwa tagu: Anna Kotus

Co masz na talerzu? – przyjaciółeczka bezlitośnie obnażała moją niewiedzę na temat tego, co jem na co dzień. – Kanapeczkę z szyneczką, sałatę, kukurydzę, paprykę i marchewkę. – Co jest białkiem? Co węglowodanem prostym, a co złożonym? Gdzie jest błonnik? Gdzie tłuszcze? Ile to razem ma kalorii?…

Czytaj dalej

Słowo się rzekło, kobyłka u płota – nie ma zmiłuj, muszę zadzwonić do Ani. Inaczej do czerwca po moich zgubionych kilogramach śladu nie zostanie… Moje własnoręczne gotowanie dietetycznych potraw mogę sobie w ucho wsadzić. Tyję. T-Y-J-Ę!!!

Czytaj dalej

Odchudzania piąty miesiąc zaczynam. Całe to myślenie o utracie kilogramów przestało być ekscytującą nowością, stało się codziennością.

Czytaj dalej

Myśl mnie jedna nurtuje od dłuższego czasu… Jem codziennie tyle samo (OK – kiedy grzeszę, jem więcej lub niedozwolone, obrzydliwie pyszne rzeczy), mniej więcej od trzech miesięcy regularnie jak w zegarku i… ciągle chudnę. I się tak zastanawiam ostatnio – gdzie jest tego chudnięcia koniec?
Czytaj dalej

…albo w dzierżawę wezmę. No i co z tego, że się zapisałam i mam do dyspozycji tryliard miejsc, w których mogę ćwiczyć? Zgaduj zgadula, co z tego…

Czytaj dalej

Wróciłam z wakacji, wróciłam do diety, wróciłam do masaży. Wróciłam do siebie. Waga na szczęście nie wróciła. To już prawie półmetek mojego zamierzonego celu. Jak na dwa miesiące z małym haczykiem – chyba nieźle…

Czytaj dalej

7,5 kilograma mniej.
Brzmi jak najpiękniejsza melodia…
7,5…
siedem i pół…
Tararara…

A co się nagrzeszyyyyyyyyyłam w te wakacje! Grzech za grzechem i grzechem pogania:) Ale w wakacje są wakacje, prawdaż?

Czytaj dalej

Się doczekałam. Urlop, urlopik, urlopiątko… Nic nie będę robić. N – I – C! Czytać, czytać, spać, czytać, spać… Ot, nieskomplikowany plan mam taki…

Czytaj dalej