Miesięczne archiwum: Styczeń 2014

Słowo się rzekło, kobyłka u płota – nie ma zmiłuj, muszę zadzwonić do Ani. Inaczej do czerwca po moich zgubionych kilogramach śladu nie zostanie… Moje własnoręczne gotowanie dietetycznych potraw mogę sobie w ucho wsadzić. Tyję. T-Y-J-Ę!!!

Czytaj dalej

Mam na liczniku wciąż 12 mniej. Deprymuje mnie to, frustruje, irytuje i wkurza (żeby wymienić najbardziej eufemistyczne określenia stanu, w jakim się znajduję, widząc na wadze widok znajomy ten… ).

Czytaj dalej

Święta, święta i po świętach… Starałam się bardzo w to Boże Narodzenie. Zagryzałam zęby, gdy wokół dźwięczały widelczyki z sernikami, piernikami, makowcami i innymi słodkościami. Głuchłam namawiana na dokładki wędliny, pasztetów i rybek… Odmawiałam sobie makiełek…

Czytaj dalej