Archiwa tagu: Lech Poznań

Wiele osób zadaje mi często to samo pytanie – po co ci to kibicowanie, to tylko ci szkodzi, daj sobie spokój, mało masz przez to problemów? Nie ukrywam, że podobne pytanie zadaje mi też cała moja rodzina. A w każdym razie ta jej część, która kibicowanie zna tylko dlatego, że to ja mam hopla na tym punkcie. I jakoś musi z tym żyć. I za każdym razem puka się w czoło. Od lat to samo…

Czas może spróbować to wytłumaczyć. Na początek mam jedną prośbę. Odrzuć wszystkie swoje wyobrażenia, zapomnij na chwilę to, o czym czytasz w gazetach. Postaraj się wysłuchać tego, co mam ci do powiedzenia. Bez uprzedzeń, bez zbędnych założeń i kalek myślowych. To nie będzie łatwe, ale jeśli ci się uda – może zrozumiesz. Może.

Przypomnij sobie najbardziej mistyczne doświadczenie w swoim życiu. Tak właśnie. Mistyczne – pełne uniesień, radości, pełne wzruszenia i poczucia, że świat leży u twych stóp. Że możesz wszystko, nic cię nie zatrzyma, że jesteś całym światem, jego początkiem i końcem. Znasz takie uczucie? To teraz zamknij oczy (umownie, bo inaczej nie doczytasz do końca).

Wyobraź sobie, że to do ciebie wraca. Właśnie teraz. Jesteś w samym środku wydarzeń, świat dookoła ciebie wiruje, czujesz, że jak za chwilę nie zaczniesz wrzeszczeć, nie zaczniesz biegać, skakać to eksplodujesz. Pomyśl, że czujesz jedność ze światem, że ty jesteś światem, że nie ma w tej chwili niczego i nikogo, kto mógłby to zniszczyć, czy nawet zatrzymać. Czujesz, że jesteś bogiem.

Czy znasz to uczucie, kiedy znikają wszelkie dzielące nas różnice? Czy doświadczyłeś kiedyś wspólnoty tysięcy ludzi, którzy w tym samym momencie czują to co ty? Że bez słów i bez gestów wszyscy wiedzą co teraz trzeba zrobić? Że nie potrzebujesz przewodnika, że porywa cię nurt wydarzeń, a przy tym adrenalina niemal wyrywa ci serce tak, że nie znajdujesz już żadnej znanej ci formy ekspresji? To co się teraz z tobą dzieje jest poza granicami słów, jakiejkolwiek możliwości racjonalnego wytłumaczenia tego zdarzenia. Czujesz, że żyjesz. Ba! Czujesz, że teraz świat mógłby się skończyć. Nic cię nie zatrzyma.

Nie śmiej się. Nie drwij. Dotykasz właśnie bardzo intymnej części nie tylko moich uczuć, ale całej zbiorowości. Tysięcy współbraci, którzy w tym samym momencie czują dokładnie to co ja. Robią dokładnie to co ja. Nie ma różnic. Nie ma podziałów. Jesteśmy tylko my. Jesteśmy Lech Poznań!

Jeśli jesteś w stanie przywołać w sobie podobne uczucie. Jeśli doświadczyłeś w życiu choć na ułamek sekundy tego wszystkiego, otwórz już oczy. Uspokój się. Czujesz pewnie jeszcze drżenie, być może właśnie przywołałeś w sobie szczególny obraz najpiękniejszych chwil w życiu. I wiesz, że nie jesteś w tym sam. Wiesz, że niczego nie musisz ukrywać, nie musisz być sztuczny, niczego udawać. Bo jesteś wśród swoich. Ludzi, których może nawet nie znasz, wielu widzisz po raz pierwszy. Ale nie ma ja i wy. Jesteśmy tylko MY.

Jeśli Drogi Czytelniku potrafisz sobie wyobrazić podobną scenę, być może zrozumiesz, dlaczego nie ustanę dopóki ktoś próbuje zdyskredytować moją wspólnotę. Docenisz determinację, z którą będę bronił tych, którzy po meczu chodzą ścieżkami, na które sam nigdy bym nie wszedł. Tak jest. Nie wiem ilu ich jest, ale są. I wiem, że kiedy wrócę na Bułgarską, kiedy znów stanę na kibolskim szlaku – oni będą ze mną. Nie w pracy, nie w życiu rodzinnym. Dla zdecydowanej większości z nich nie ma miejsca w moim nie – kibolskim życiu. Jedynie kojarzymy nasze twarze. Mówimy sobie „cześć!”. Ale dokładnie wiemy, że jeszcze będzie ten moment, kiedy na nowo utworzymy jeden organizm uczuć, uniesień, wściekłości, rozżalenia. Bo one wszystkie się mieszają. Raz tak, raz inaczej, ale zawsze czujemy to samo.

I kiedy ktoś zadaje mi to samo pytanie. Kiedy znów czuję się przymuszony przez ludzi, przez okoliczności, przez dziennikarzy, żeby znów tłumaczyć się ze swojego życia, nachodzi mnie zawsze to samo uczucie.

Bo kiedy zechcesz mi zadać pytanie „dlaczego to wszystko?”. Spodziewaj się jednej odpowiedzi. W imię zasad!