Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Cokolwiek by nie powiedzieć o prezydenturze Jacka Jaśkowiaka, trzeba przyznać, że dzieje się sporo. Czas płynie szybko, więc i prezydent Jaśkowiak już teraz szykuje grunt pod wybory samorządowe za dwa i pół roku. Przesada? Bynajmniej. Wydaje się, że w posunięciach prezydenta panuje chaos, ale moim zdaniem, to bardzo precyzyjnie zaplanowane działania wizerunkowe.

Jacek Jaśkowiak wyraźnie akcentuje wszelkie kwestie ideologiczne, począwszy od uczestnictwa w Marszu Równości, na sporze z kibicami skończywszy. Wszystkie te głośnie spory i kontrowersje, które na pierwszy rzut oka nie mają wspólnego mianownika, mają na celu zintegrowanie elektoratu centrowego i lewicowego. Elektoratu, który zorientowany jest na liberalizm światopoglądowy, mniejszości, dla którego symboliczna walka z ksenofobią i rasizmem leży w centrum uwagi wszelkiej działalności politycznej.

Prezydent Jaśkowiak naobiecywał całe mnóstwo rzeczy w kampanii wyborczej. Już dzisiaj jest jasne, że części nie da się zrealizować. Ba, większości z nich nie było szansy w ogóle wprowadzić w życie. Bo każdy, kto choć odrobinę znał się na temacie mówił otwarcie – w cztery lata nie da się zbudować tramwaju na Naramowice, nie da się wybudować 4 tys. mieszkań, itp. To było jasne od początku. I choćby na miejscu Jacka Jaśkowiaka był najlepszy spec od zarządzania w samorządzie, nie dałby rady. To się nie mogło udać. Niemniej jeszcze żadnemu politykowi nie zaszkodziły niezrealizowane obietnice wyborcze, ale każdego potrafią ze sceny politycznej zmieść zawiedzione nadzieje wyborców.

Co z tego wynika? Otóż wydaje się, że dla Jacka Jaśkowiaka nie ma konkurencji na lewo od centrum. Taką konkurencją nie jest też Tomasz Lewandowski. Mimo, iż ten ostatni konsekwentnie deklaruje start w wyborach prezydenckich, to ostatecznie taki ruch nie ma sensu. Z kilku powodów. Po pierwsze – radnego Lewandowskiego nie ma już w SLD. Już w jego ostatniej, przyznajmy to, imponującej kampanii wyborczej odchodził od jednoznacznego skojarzenia ze skompromitowanym szyldem. Ale wówczas to on nie miał na lewicy konkurencji. Obecnie coraz brutalniej na jego podwórko wdziera się obecny sojusznik w osobie prezydenta Poznania. Powstanie zatem pytanie – kto zagospodaruje ten elektorat. Jest dość prawdopodobne, że radny Lewandowski jest w stanie powtórzyć dobry wynik w wyborach prezydenckich. Ale jednocześnie osłabi w ten sposób pozycję Jaśkowiaka, ale co ważniejsze – wątpliwe jest, czy będzie w stanie wprowadzić do Rady Miasta silną reprezentację. A to będzie miało kluczowe znaczenie w układzie w nowej kadencji. Słaby klub może wyrzucić na aut Tomasza Lewandowskiego. Będzie musiał się zatem zastanowić, co jest ważniejsze – zbudowanie silnej listy z Jackiem Jaśkowiakiem, ruchami miejskimi i całą masą mniejszych organizacji, a także z tzw. społecznikami, czy pójście własną, ryzykowną drogą. Lewandowski będzie musiał postawić sobie jeszcze jedno ważne pytanie – czy start w wyborach prezydenckich i tym samym wejście w spór z urzędującym prezydentem mu się opłaci. Jak na sprawę nie spojrzeć, pozycja Lewandowskiego jest dzisiaj mocna. Władza spora, odpowiedzialność żadna. Po drugie – widzę bardzo dużą szansę na powstanie takiej wspólnej listy. Z powodów ideologicznych, ale także taktycznych. Premia za zjednoczenie występuje zawsze.

Bo jasne i oczywiste jest, że drogi Jaśkowiaka i PO się rozchodzą. Na razie czytamy tu i ówdzie, że PO nie wystawi Jaśkowiaka w następnych wyborach. Błąd! To Jaśkowiak nie będzie chciał być kandydatem PO. I ma rację. Platforma jest toczona wewnętrznym kryzysem i raczej nie widać jego końca. Sondaże nie dają już takiej przewagi jak jeszcze niedawno. Po piętach depcze Nowoczesna. Obiecująca zmiana we władzach PO w Poznaniu i objęcie sterów przez duet Bartosz Zawieja – Mariusz Wiśniewski nie była oczekiwaną zmianą pokoleniowej warty. To dobry kierunek, ale jest to raczej wypadkowa kłopotów Filipa Kaczmarka, a nie świadoma zmiana polityki tej partii. Na chwilę obecną trudno powiedzieć na ile pojawienie się Nowoczesnej zagraża poznańskiej PO, ale z całą pewnością do podziału wyborców dojdzie. Pytaniem, na które nie znamy odpowiedzi jest jedynie skala tego zjawiska. Obecnie politycy PO zachowują się fair wobec swojego prezydenta. Otwarcie nie krytykują Jaśkowiaka, choć czasami dają do zrozumienia, że nie wszystko jest w porządku. Polityka jednak jest grą brutalną. Im szybciej Platforma dostrzeże zagrożenie osierocenia przez prezydenta, tym szybciej będzie mogła wypromować swojego kandydata i jasno zaakcentować swoje niezadowolenie z obecnej polityki Jacka Jaśkowiaka. Jeśli tego nie zrobi i do samego końca będzie trwała w obecnym układzie, tym boleśniej odczuje syndrom opuszczenia przez swojego lidera. Inną sprawą jest fakt, iż PO potrzebować będzie sporo czasu na wyjście z tego klinczu z twarzą. Poznańska platforma znana jest z pewnej inercji decyzyjnej rodem jeszcze z Unii Wolności. Zatem scenariusz z rozstaniem z Jackiem Jaśkowiakiem uznaję za mało realny. Odwrotny – za niemal przesądzony.

Jak wspomniałem wcześniej, dla mnie postawa Jacka Jaśkowiaka jest przykładem bardzo konsekwentnego budowania pozycji politycznej. I choć czasami wydaje się nieco szorstka, politycznie dziecinna, to im dłużej takie przekonanie będzie panowało wśród potencjalnych konkurentów urzędującego prezydenta, tym lepiej dla niego. Bowiem może się okazać, że wszystkie „doświadczone” partie wpadną w precyzyjnie tkaną polityczną sieć Jaśkowiaka. A mówiąc precyzyjniej, w sieć, którą dość skrzętnie i umiejętnie tka Tomasz Lisiecki. Ze wszystkich decyzji kadrowych, ta była moim zdaniem najlepszym posunięciem prezydenta. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, iż to właśnie ten były dziennikarz Polsatu stoi za uporządkowaniem pewnych spraw. Hasło „Wolne Miasto Poznań” – dumnie brzmiące, choć nic nie mówiące, jest idealną platformą do nadawania tonu w najbliższych latach. Chaos jest tylko pozorny, rozmach duży, a im bardziej lekceważony, tym lepiej dla obecnego prezydenta.

To wszystko prowadzi do jednego wniosku. Jaśkowiak celuje w spór ideologiczny, wykorzystuje słabość konkurencji, bowiem celem jest druga tura (na wygraną w pierwszej szans raczej nie ma), w której spotka się z przedstawicielem PiSu. Oczywiście o ile pozostali nie ruszą z miejsca. To układ idealny. Wówczas bowiem zostanie wykorzystane hasło Ryszarda Grobelnego – brońmy Poznań przed politykami. Z drobną korektą – brońmy Poznania przed politykami PiSu. I tu zostaną uruchomione wszelkie dotychczasowe pokłady walki ideologicznej, w której Jaśkowiak będzie wiarygodny. To w tym momencie okaże się, że odwoływanie się do lewicowego elektoratu da legitymację do walki „z tym strasznym PiSem”. Tak więc po co Jaśkowiakowi sojusz z PO, skoro koniec końców brak poparcia będzie rozgrywany jako wsparcie Prawa i Sprawiedliwości? Tego ani PO, ani Nowoczesna mogą nie znieść. Drzwi do drugiej kadencji mogą stanąć otworem. I żaden tramwaj na Naramowice tego nie zatrzyma.

Tekst ukazał się na łamach „Głosu Wielkopolskiego” w dniu 26 kwietnia 2016 r.

Ucichła nieco w Poznaniu dyskusja o polityce mieszkaniowej, co nie zmienia faktu, że na pewne rozwiązania warto zwrócić uwagę już teraz. Zapowiadane są (i bardzo dobrze) kolejne inwestycje w sektorze mieszkań komunalnych, jednak nadal brak jest informacji z jakich źródeł będą pochodziły środki na ten cel. Należy założyć, że z budżetu miasta Poznania. Ale czy tak być musi? W mojej ocenie najlepszym stosowanym obecnie mechanizmem jest przykład gminy Gdańsk. A dlaczego? Zachęcam do lektury.

We wrześniu 2011 r. w Gdańsku weszła w życie całkowita zmiana polityki kształtowania stawek czynszu za lokale komunalne. W mojej ocenie to rozwiązanie to stanowi optymalne powiązanie maksymalizacji przychodów z jednoczesnym uwzględnieniem sytuacji społecznej i dochodowej najemców.

W pierwszej kolejności zwracam uwagę na wielkość zasobu mieszkaniowego, stanowiącego zasób gminy Gdańsk celem dalszego porównania efektów, jakie uzyskano dzięki wprowadzonym zmianom. Sytuacja na dzień wprowadzania reformy kształtowała się następująco.

Blog 1

Z powyższej tabeli wynika, iż zasób lokali mieszkalnych gminy Gdańsk jest większy od gminy Poznań, niemniej zarówno struktura udziału liczby mieszkań komunalnych w Gdańsku w stosunku do ogólnej liczby mieszkań na terenie tejże gminy nie odbiega znacząco od sytuacji w Poznaniu. Z informacji pozyskanych z Poznańskiego Centrum Świadczeń wynika, iż również struktura wypłacanych świadczeń jest zbliżona w obu miastach. To zaś daje podstawy do przyjęcia, iż założenia oraz efekty zmiany polityki czynszowej w Gdańsku stanowią dobrą podstawę do uzyskania analogicznych efektów w Poznaniu.

Rada Miasta Gdańsk w uchwale wprowadzającej zmiany w sposobie naliczania czynszu przyjęła zasadę, iż ustanawia maksymalną stawkę czynszu na poziomie 10,20 zł za m.kw., co wówczas stanowiło równowartość niespełna 3% wartości odtworzeniowej metra kwadratowego lokalu. Zastosowane obniżek dochodowych wraz z zastosowaniem obniżki czynszowej ze względu na miejsce położenia lokalu przedstawia poniższa tabela.

Blog 2

Zgodnie z orzeczeniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, stosowanie zróżnicowanych stawek czynszu w lokalach komunalnych w zależności od miejsca położenia danej nieruchomości na terenie gminy uznano za niezgodne z prawem. WSA orzekł o nieważności części uchwały Rady Miasta Poznania, która takie rozwiązania zawierała, niemniej dla oceny całości projektu można ten element pominąć.

Wysokość udzielanych ulg dochodowych uzależniona jest od dochodu gospodarstwa domowego w rozróżnieniu na gospodarstwa jedno i dwuosobowe. Poziom dochodów uprawniających do zastosowania obniżki w Gdańsku przedstawia się następująco.

Blog 3

Dla zastosowania obniżek dochodowych niezbędne jest przedłożenie przez najemcę deklaracji podatkowej za rok poprzedzający przyznanie takiej obniżki. W dyskusjach dotyczących urealnieniu stawek czynszu w lokalach komunalnych podnoszony jest argument o ewentualnym pogorszeniu się sytuacji materialnej najemców. Jak zostanie wykazane w dalszej części opracowania zarzut ten nie znajduje potwierdzenia w doświadczeniach gminy Gdańsk. Zanim jednak zostaną przedstawione argumenty obalające tą tezę warto zwrócić uwagę na uregulowania ustawowe obowiązujące w stosunkach najmu.

Po pierwsze sytuację dochodową wynajmujący, w tej sytuacji gmina, może badać wyłącznie na etapie przyznawania prawa do lokalu komunalnego. Zgodnie z art. 5 ustawy o ochronie praw lokatorów umowa o odpłatne używanie lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy lub innych jednostek samorządu terytorialnego, z wyjątkiem lokalu socjalnego lub lokalu związanego ze stosunkiem pracy, może być zawarta wyłącznie na czas nieoznaczony, chyba że zawarcia umowy na czas oznaczony żąda lokator. Sytuacja, w której lokator żąda umowy najmu innej niż na czas nieokreślony w praktyce się nie zdarza. Jedynie umowy najmu lokalu socjalnego zawierane są na czas oznaczony, zgodnie z odpowiednimi regulacjami właściwych miejscowo rad gmin. Taka sytuacja powoduje, że gmina nie ma żadnej możliwości badania sytuacji dochodowej najemców, a co za tym idzie nie ma możliwości kierowania oferty najmu dla osób rzeczywiście najbardziej potrzebujących.

Większość obecnych najemców, to osoby, które uzyskały lokal mieszkalny na podstawie decyzji administracyjnych, które z chwilą wejścia w życie ustawy o najmie i dodatkach mieszkaniowych w 1994 r. z mocy prawa zostały przekształcone w umowy najmu na czas nieokreślony. Sytuacja taka powoduje, iż na skutek zmiany sytuacji dochodowej osób posiadających tytuł prawny do lokalu komunalnego, gmina nie ma żadnej możliwości reakcji. Takiej okoliczności nie przewiduje ustawa o ochronie praw lokatorów, która zawiera zamknięty katalog przesłanek uprawniających do wypowiedzenia umowy najmu.

Co więcej, zgodnie z normą art. 691 § 1 kodeksu cywilnego w razie śmierci najemcy lokalu mieszkalnego w stosunek najmu lokalu wstępują: małżonek niebędący współnajemcą lokalu, dzieci najemcy i jego współmałżonka, inne osoby, wobec których najemca był obowiązany do świadczeń alimentacyjnych, oraz osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą. Taka sytuacja powoduje, iż gminy w istocie rzeczy tracą możliwość kontroli nad tym, kto i w jakiej sytuacji materialnej, zajmuje lokale stanowiące gminny zasób lokalowy.

Rozwiązanie zastosowane przez gminę Gdańsk stanowi w pewnej części rozwiązanie tego problemu. Zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o ochronie praw lokatorów właściciele, (…), mogą na wniosek najemcy, w oparciu o postanowienia odpowiednio uchwały organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego, zarządzenia wojewody lub uchwały organu wykonawczego państwowej osoby prawnej, stosować określone obniżki czynszu naliczonego według obowiązujących stawek w stosunku do najemców o niskich dochodach. Obniżki takie mogą być udzielane najemcom, których średni dochód w przeliczeniu na członka gospodarstwa domowego nie przekracza poziomu określonego w uchwale odpowiedniego organu lub w zarządzeniu wojewody. Kwota obniżki powinna być zróżnicowana w zależności od wysokości dochodu gospodarstwa domowego najemcy. Natomiast w ust. 3 cytowanego przepisu obniżki, udziela się najemcy na okres 12 miesięcy. W przypadku gdy utrzymujący się niski dochód gospodarstwa domowego to uzasadnia, właściciel, na wniosek najemcy, może udzielać obniżek czynszu na kolejne okresy dwunastomiesięczne. Ten instrument został wykorzystany przez gminę Gdańsk do udzielania obniżki z jednoczesną możliwością badania w przyszłości zmiany sytuacji materialnej najemców poprzez coroczny obowiązek składania wniosków o obniżkę stawki czynszu.

Warto zatem zwrócić uwagę na rzeczywistą liczbę wniosków o obniżkę dochodową, jakie złożyli najemcy w Gdańsku.

Blog 4

Przypomnieć należy, iż na dzień wprowadzania reformy czynszowej, zasób mieszkań komunalnych w gminie Gdańsk wynosił nieco ponad 22 tys. lokali. Jak wynika z powyższego zestawienia obniżkę dochodową  uzyskało zaledwie 21% najemców, przy czym najwyższą, 60% obniżkę, uzyskało zaledwie 11% najemców. To z kolei stanowi dowód, iż argument o trudnej sytuacji materialnej najemców lokali komunalnych jest chybiony. Oczywistym pozostaje fakt, iż gmina ma obowiązek zapewnienia lokali komunalnych i socjalnych osobom najuboższym, niemniej na skutek obowiązujących przepisów prawa powszechnie obowiązującego, sytuacja materialna najemców zmienia się na ich korzyść. Stąd też uzależnienie stawki czynszu de facto od uzyskiwanych dochodów wydaje się nie tylko sprawiedliwe społecznie, ale też i ma swoje istotne podłoże ekonomiczne. Idąc dalej, należy stwierdzić, iż w żaden sposób gmina nie miała zamiaru karać swoich najemców, a jedynie wprowadzić zależność pomiędzy poziomem udzielanej pomocy poprzez regulacje stawek czynszu od aktualnej sytuacji materialnej rodzin.

Na przestrzeni trzech lat obowiązywania reformy czynszowej obserwowano spadek liczby wniosków oraz udzielonych ulg dochodowych. Dane te przedstawiają kolejne tabele. Pierwsza z nich przedstawia ilość składanych wniosków o obniżkę dochodową w latach 2011-2013, gdzie zauważalny jest wyraźny spadek z poziomu 5533 wniosków w roku 2011 (rok wprowadzenia reformy czynszowej) do poziomu 3983 w roku 2013.

Blog 5

Kolejna z tabel przedstawia ilość realnie udzielonych ulg. Dla rzetelności niniejszego opracowania należy wskazać, iż gmina Gdańsk bardzo intensywnie prowadzi sprzedaż lokali komunalnych. Zatem liczby bezwzględne nie oddają całości obrazu sytuacji, dlatego w poniższej tabeli przedstawiono również zmiany procentowe ilości udzielonych ulg w stosunku do ilości lokali mieszkalnych.

Blog 6

Przechodząc zatem do omówienia efektów wprowadzonych zmian w gminie Gdańsk należy zwrócić uwagę na ile efekt ten przełożył się na zmianę przychodów z tytułu czynszu najmu lokali komunalnych. Dane te przedstawia poniższa tabela.

Blog 7

Dla wyjaśnienia – powyższe dane stanowią nie tyle przychód z tytułu najmu lokali mieszkalnych (tzw. przypis), ale realne wpływy. Przy analizie danych zaznaczyć należy, iż zmiana polityki czynszowej w Gdańsku weszła w życie we wrześniu 2011 r., stąd pełny obraz skali zwiększonych wpływów z tytułu czynszu obserwować można dopiero w roku 2012 i latach następnych. Niemniej nie da się nie zauważyć, iż realne wpływy na skutek zmiany polityki czynszowej sięgnęły poziomu 40%. Oczywiście taka sytuacja spowodowała spadek poziomu ściągalności czynszów w gminie Gdańsk z 95% w roku 2010 do 87% w roku 2013.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, to do Rady Miasta należy decyzja co do wprowadzenia zmian w polityce czynszowej, jak i zakresu tych zmian. Podczas jednej z debat w trakcie kampanii wyborczej w 2014 r. Jacek Jaśkowiak, jako kandydat na prezydenta opowiedział się za takim właśnie rozwiązaniem.

Jaki obraz wyłania się z tych danych? Dość oczywisty. Twierdzenie, że lokale komunalne zamieszkują osoby najuboższe jest nieprawdziwe. Oczywiście wśród najemców są i takie osoby. Niemniej dane te uświadamiają nam jedną istotną rzecz. Stawki najmu lokali komunalnych, które dalekie są od stawek rynkowych (i słusznie), w istocie rzeczy są dotowane. W przypadku Poznania są to przychody z lokali użytkowych. Jeśli zatem szukamy rozwiązania finansowej strony przyszłych inwestycji, warto zastanowić się, czy dokładając pieniądze z budżetu miasta, w sposób świadomy lub nie, dotujemy nie tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Ponieważ przed Poznaniem stoją wyzwania inwestycyjne w infrastrukturę komunikacyjną, w mojej ocenie błędem byłoby nie skorzystanie z możliwości jaką daje zmiana polityki czynszowej.

Podsumowując, gdyby w gminie Poznań udało się osiągnąć podobne skutki wprowadzenia reformy czynszowej można się spodziewać wzrostu przychodu z tytułu najmu lokali mieszkalnych nawet o ponad 18 mln. Są to dane szacunkowe, trudno bowiem jednoznacznie wskazać jaki będzie rzeczywisty poziom wzrostu przychodów. Wynika to z faktu, iż nie dysponujemy żadnymi danymi, które wskazywałyby na rzeczywisty poziom dochodów najemców lokali komunalnych. Z tego powodu można jedynie bazować na doświadczeniach gminy Gdańsk.