Poznań pół-zamknięty?

Kategorie: Bez kategorii

Nie spodziewałem się, że mecz Lecha z Jagiellonią tak bardzo mnie zasmuci. I bynajmniej nie o formę sportową drużyny tu idzie, ale o oprawę jaką przygotowali ultrasi Kolejorza. Otóż okazuje się, że uczczenie pamięci Żołnierzy Wyklętych i wspomnienie starszego sierżanta Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” pokaże jak bardzo nie chcemy ze sobą rozmawiać. Nie mylicie się – nie chcemy, a nie „nie potrafimy”.

Przypomnijmy – Mieczysław Dziemieszkiewicz, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, jeden z wielu Żołnierzy Wyklętych, który walczył na terenie Mazowsza jeszcze długo po zakończeniu II Wojny Światowej. Zginął w kwietniu 1951 r., wydany przez ubecką agenturę[1]. Na oprawie umieszczono zdjęcie „Roja”, które znaleźć możemy na oficjalnych stronach Instytutu Pamięci Narodowej wraz z hasłem „Śmierć Wrogom Ojczyzny”, co jest odwołaniem do emblematów, jakie nosili ci, którzy chodzili tropem wilczym. Tyle co do faktów.

Jak zawsze zdjęcie oprawy umieściłem na facebook’u. Jakież było moje zdumienie, kiedy zaczęły się pojawiać komentarze insynuujące, że kibice nawołują do mordów, że w obecnej sytuacji takie hasło jest niebezpieczne, że wywołuje złe skojarzenia i może zostać odebrane jako przyzwolenie dla przemocy i nie daj Boże zbrodni! Oniemiałem… Potem było tylko gorzej.

Z kolei dzisiaj rano przeglądając prasę natrafiłem na informację, iż prezydent Jacek Jaśkowiak zrezygnował z udziału w uroczystościach upamiętniających Dni Żołnierzy Wyklętych. Oniemiałem ponownie…

I zupełnie nie jest istotne, że co i rusz otaczająca mnie rzeczywistość odbiera mi mowę. Można się do tego przyzwyczaić. Problem w tym, że o ile jeszcze do niedawna tkwiłem w przekonaniu, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, o tyle teraz mam przekonanie, że wcale nie chcemy. Że tak jest nam łatwiej. Wolimy ustawić się na bezpiecznych i wygodnych dla siebie pozycjach i nawalać w przeciwnika ile wlezie. Już nie tkwimy po dwóch stronach barykady. Sami wyekspediowaliśmy się na inne planety i jest nam z tym cholernie dobrze.

Bo tu nie idzie o to, co powiedział Jacek Jaśkowiak tłumacząc swoja nieobecność 1 marca, mówiąc, że „nie będzie się wdawał polemikę kto jest patriotą, a kto nie”, że „nie postrzega patriotyzmu poprzez ilość złożonych wiązanek”. Nie, nie, nie! Absolutnie nie! Sprawa jest o wiele głębsza i ważniejsza. I nie dotyczy wyłącznie osoby prezydenta Jaśkowiaka. Tu o nas wszystkich się rozchodzi!

Kiedy Jacek Jaśkowiak szedł w Marszu Równości nie wzbudziło to mojego zaskoczenia, ani oburzenia. Znając prywatnie naszego prezydenta wiedziałem jakie ma poglądy i wiedziałem, że taki gest jest dla niego ważny. I ma do tego prawo. Kiedy Jacek Jaśkowiak pojawia się na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji wiem, że robi to z pełnym przekonaniem, choć czasami ponosi go emocja chwili. I choć różne są opinie, ja i tutaj uważam, że ma do tego prawo. I bierze za to odpowiedzialność. Bo jest odpowiedzialny.

I właśnie o odpowiedzialność tu idzie, i o odpowiedzialność apeluję! Nie za redefinicję słowa „patriotyzm”. Nie za stworzenie kolejnej mody na naszywki „Ś. W. O”. Dzisiaj, tu i teraz – sprawa idzie o rząd dusz. Dusz młodych ludzi, dla których radykalizm postaw jest atrakcyjny. Którzy wyrzuceni na margines życia publicznego szukają dla siebie miejsca. Szukają i znajdują – jedni w kościele, inni pod blokiem, a jeszcze inni na stadionie. I nie powinno nam być wszystko jedno. Skoro tak wiele słyszymy o tym, że stadion, to miejsce, które wyraża poglądy skrajne i jest źródłem oraz zarzewiem radykalizmów i jeśli jeszcze w to wierzymy, to logika nakazuje coś z tym zrobić. I właśnie obchody Dni Żołnierzy Wyklętych są miejscem idealnym do tego, aby miast dzielić, zacząć łączyć. Zamiast wykluczać, okażmy szacunek. Jeśli bowiem powiemy tym młodym, kształtującym się umysłom, że nie będziemy składać jakichś tam wiązanek, to miejmy świadomość, iż godzimy w dobro, które jest dla nich ważne. Zamiast olewać, spróbujmy ich wesprzeć. Pokazać, że są dla nas ważni. Że szanujemy ich poglądy, choć nie zawsze akceptujemy ich postawy. Bo oni też są lub za chwilę będą wykluczeni. Nie dlatego, że w istocie tak jest, ale oni sami w to uwierzą jeśli nie poczują, iż są godni szacunku.

Nie można głosić idei Poznania jako miasta otwartego, jeśli samemu jest się zamkniętym na całkiem sporą, a może rosnącą grupę jego mieszkańców. Trudno budować miasto otwarte na zewnątrz jeśli zamykamy się tych, którzy gdzie indziej pokładają swoją wrażliwość.

Jeśli chcemy Poznania otwartego, musimy szanować wszystkich. Inaczej zbudujemy Poznań jako miasto pół-zamknięte.

[1] Notka biograficzna za portalem IPN „Wilcze tropy”

Komentarze (2):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *